Nowy rok, nowa ja? Stanowcze NIE! To, że nastał nam nowy rok wcale nie oznacza, że trzeba zmieniać coś w swoim życiu. Owszem jest to dobra motywacja do minimalnej zmiany typu zrzucenia zbędnych kilogramów lub ich (o dziwo!!) przybrania. Ale nie jest to powód do przymusowej tyranii swojego ciała. Presja społeczna? Pal ją licho! Po pierwsze zapytaj samego siebie czy dobrze czujesz się z samym sobą. Ok. Możesz mieć gorsze chwile, każdy je ma, uwierz; ale ja nie uwierzę w to, że nawet czasem przez myśl Ci nie przejdzie, że jest ok, że czujesz się dobrze tak jak jest. Nie chowaj się! To, że innym przeszkadza jak wyglądasz nie znaczy, że nagle masz przestać się czuć komfortowo w ulubionej zaplamionej winem bluzie ;] Bądź sobą! .. Właśnie. Jestem sobą. Tylko ja mam prawo do decydowania o sobie. I wiesz co? Postanawiam spróbować tego o czym dawno myślałam. Takimi małymi kroczkami tworzyć coś co już jest, ale i też co stanie się zupełnie czymś nowym ;] Być może się sparzę, ale wiem, ...
Posty
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Wiesz długo zastanawiałam się, czy nie zacząć pisać od nowa. Czy nie skasować całkiem tego bloga i o nim zapomnieć lub skasować wszystkie stare posty i spróbować czegoś nowego. Może jakiegoś połączenia ze zdjęciami. Ot tak żeby było tu trochę bardziej kolorowo, żeby chętniej się czytało. Ale tak jakoś jak widzisz nic nie zniknęło. Tak jakoś.. Bo wiesz to chyba od lenistwa. Tak jestem leniem. Pomyślałam sobie, że "Ok! Skasuje bloga , bo to, to i to mi się nie podoba". No ok. Skasuje i co z tego? Kto się tym niby przejmie? Przecież ten blog nie był zakładany z myślą, żeby był czytany przez tłumy. Przecież ten blog nie był zakładany z myślą, żeby doradzać innym. Przecież ten blog nie był zakładany z myślą, że będę dzięki niemu zarabiać. Przecież.. on jest dla mnie . On jest po to, żebym mogła czasem napisać coś co myślę, nie bojąc się o te cholerne spamowanie. Śmiało mogę na nim klnąć, krzyczeć, a i tak gdzieś tam będzie zapisany.. Wiesz zawsze wierzyłam, że kartkę...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Dziś Ci nie opowiem o moim zwykłym dniu. Mam nadzieję, że nie wpadnie także żadne słowo o muzach, czy innych pierdołach. Myślałam jak zwykle o nie B ieskich migdałach, o tym, że trzeba iść pobawić się w króla bez ochrony, o tym jakie to okropne uczucie, gdy chcesz kichnąć i nagle jednak ci się "cofa" a przy tym już zdążyły zaboleć obojczyki, o tym, że wypadałoby już zakończyć kurację lekami, o tym, co będę robiła nazajutrz w pracy, o tym, kiedy wezmę się za pisanie L icencjatu, o tym, że znów trzeba zacząć ćwiczyć, o tym, że czegoś się nie znosi, o tym, że.. Myślałam o bliźnie. Nie jeden mi jeszcze w życiu powie, że ona mnie szpeci. Taka wielka, ponad 10 cm blizna. W ogóle jak śmiem ją pokazywać publicznie?! Powiem Ci jak. Zwyczajnie normalnie. Od dziecka lubiłam chwalić się bliznami na kolanach od mojego pokracznego biegu na kamlotach. Nigdy się żadnej blizny nie wstydziłam i nie będę. Z dumą je wszystkie noszę. To one przypominają mi o dziecięcej radości. To one ukazują mi...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Słuchaj, na chwilę obecną ciężko mi powiedzieć czy masz sobie iść, czy zostać. Chciałabym żebyś już sobie poszła. Mam Cię dość. Chce odpocząć. Zająć się innymi ważnymi sprawami, które nieustannie napierają na mnie.. A TY na to mi nie pozwalasz.. Gdzie idziesz?! Czekaj! Nie powiedziałam, że już masz odejść.. Jesteś mi potrzebna, bez Ciebie nie dam rady nic dokończyć.. Nie wiem, czy do mnie wrócisz.. Wiem jestem "artystą - debilem", ale no chyba przyjaźnimy się? Nie, nie musisz trzymać mnie za rękę. Wystarczy, że będziesz blisko.. Pomocy.. Zanim odeszła zakręciła się tak, jak tylko Ona potrafi i ku mojemu zdziwieniu zmieniła się w NIEGO, NIĄ, NICH.. I powiedziała: "Teraz to Oni są twoim natchnieniem, nie zmarnuj tego. O kurde autobus ucieka, do ... daleko, a i tak jestem przez Ciebie spóźniona. Przytrzymałaś mnie tu 2 tygodnie za długo. Do NIE szybkiego zobaczenia." Zniknęła. Mówią, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu. Często odpychałam od siebie to sformuło...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Nikt nie zadzwonił. Nikt nie napisał. Nikt mnie nie poinformował. Postanowiłam szukać jej na własną rękę. Moje uszy doszły słuchy, że postanowiła się podzielić na kilka części. Zrobiła pewnego rodzaju kopie siebie - klony. Z tego co wiem każdy klon zajmuje się czym innym. Nie mogłam siedzieć z opuszczonymi rękami. Musiałam coś zrobić. Wysłałam ogłoszenie do gazety, w sieci pajęczej zaczęły pojawiać się moje desperackie prośby. Chodziłam od domu do domu. Prosiłam, pytałam. Nic z tego. Nigdzie jej nie było. Mimo tak wielu starań nadal nie mogłam jej odszukać. Moja muza sama nie wróciła do mnie.. Może sama zgubiła do mnie drogę? Usiadłam więc przed kompem. Odpaliłam po raz tysięczny Pottera i nagle mnie olśniło. Dlaczego nie spróbować wymusić jej przybycia? Bez ociągania się (jak nigdy!) wstałam po blok. Ołówki miałam już w garści (nawet ich nie posprzątałam po jej ostatniej krótkiej wizycie). Postać już miałam wybraną dawno. Pochylam się nad kartka i czuje przeszywający mnie chłód na ...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Nie mam zwyczaju zaczynać wypowiedzi od "czy", skrupulatnie uczono nas by właśnie takiego błędu nie robić. W sumie racja. Pytając od razu "Czy.." atakujemy rozmówcę - a tego nie chcę. Od pewnego czasu mam marzenie. A nawet dwa! Tylko jest jeden mały problem. Nie wiem na co się zdecydować najpierw. W mojej rodzinie (tej najbliższej) znana jestem z perfekcjonizmu. Nie, nie w każdej dziedzinie. W rysunku i w piśmie. Dla mnie zawsze musi wyjść idealnie, a gdy nie jest - nie zobaczy tego na świecie nikt. I tak siedzę z laptopem na kolanach, po prawej stronie blok, po lewej - niezapisany zeszyt. Co mi szkodzi.. Pora spróbować. Do ręki biorę zeszyt. Długopis też już mam.. Po 10 minutach zapisane jedno krótkie zdanie.. "Mam na imię.." I na tym koniec. W głowie mam tyle nie poukładanych myśli, co mój bohater będzie przeżywał, gdzie się urodził, co będzie robił. Tak, nadzwyczajna w świecie przygodówka z domieszką fantazji, a raczej na odwrót - bazgroły 5-latki o m...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Nie dawno stało się coś czego nigdy w życiu bym się nie spodziewała, że się stanie.. Coś straciłam, coś zyskałam, a jeszcze co innego się nie zmieniło. Od paru dni czuję przy sobie dodatkową obecność pewnej osoby. Nie jest ona żywa i być może się nigdy nie narodzi. Tak. Ta osoba jest zmyślona. I być może to właśnie ona jest dowodem i jedynym wytłumaczeniem dlaczego gadam sama do siebie. Jest pewnego rodzaju moim bratem, a może moją siostrą?. Jest ode mnie jednocześnie starszy i młodsza. Nie, nie pomyliłam się. Dobrze napisałam te słowa w dwóch różnych osobach. Będę się tak o "onych" wyrażać raz ona, raz on. Ja Marta, pseud. Mania, potrafię wiele sobie wyobrazić, jednak jak moje rodzeństwo by wyglądało - tego nie potrafię. Nie wiem nawet jak ma na imię. Komukolwiek bym nie zdradziła swojej tajemnicy/faktu oczywistego, to usłyszę: "Ja cię! Ale masz fajnie!", "Zazdroszczę!". Przyznaję, bycie jedynakiem jest spoko. Masz święty spokój. Nikt Cię nie wkurza,...