Nie dawno stało się coś czego nigdy w życiu bym się nie spodziewała, że się stanie.. Coś straciłam, coś zyskałam, a jeszcze co innego się nie zmieniło.
Od paru dni czuję przy sobie dodatkową obecność pewnej osoby. Nie jest ona żywa i być może się nigdy nie narodzi. Tak. Ta osoba jest zmyślona. I być może to właśnie ona jest dowodem i jedynym wytłumaczeniem dlaczego gadam sama do siebie.
Jest pewnego rodzaju moim bratem, a może moją siostrą?. Jest ode mnie jednocześnie starszy i młodsza. Nie, nie pomyliłam się. Dobrze napisałam te słowa w dwóch różnych osobach. Będę się tak o "onych" wyrażać raz ona, raz on.
Ja Marta, pseud. Mania, potrafię wiele sobie wyobrazić, jednak jak moje rodzeństwo by wyglądało - tego nie potrafię. Nie wiem nawet jak ma na imię.
Komukolwiek bym nie zdradziła swojej tajemnicy/faktu oczywistego, to usłyszę: "Ja cię! Ale masz fajnie!", "Zazdroszczę!". Przyznaję, bycie jedynakiem jest spoko.
Masz święty spokój. Nikt Cię nie wkurza, cały pokój jest dla Ciebie. Z nikim nie jesteś porównywany. Wszystko co rodzice kupują jest dla Ciebie. Z nikim nie musisz się dzielić, bo zabawki jakie masz są tylko i wyłącznie Twoje. Prywatność jest bardziej zapewniona.. Ale..
Właśnie. Zawsze jest jakieś "ale". Może i mam wszystko zapewnione i tę nad wyraz olbrzymią opiekuńczość też da się znieść. To brakuje czegoś/kogoś. Kogoś z kim można by było turlać się po podłodze w wygłupach, kogoś komu można się wygadać, poradzić się go. Kogoś kto zna każdy Twój ruch w przód i w tył. Kogoś kto zaopiekuje się Tobą, gdy rodzice będą w pracy lub gdy już ich niestety zabraknie. Nie potrafię lepiej Tego określić. Brakuje osoby, z którą chcesz się pokłócić nie zważając na to czy to będzie Wasza ostatnia kłótnia, bo jesteście rodzeństwem więc zawsze coś Was połączy.
Czasem zazdroszczę znajomym, że mają rodzeństwo. Więzy krwi to zawsze więzy krwi. Wiem co powiesz. Tak, zgadzam się z tym. Nie każde rodzeństwo jest dobre. Wiem, że istnieją takie rodzeństwa, które nie zawahałyby się ruszyć na siebie z nożem, takie też znam. Uważam, że to zależy tylko od tego jak są wychowani i jaką drogą podążyli w dorosłość i jaką teraz ścieżką idą. Lecz nie o tym chcę mówić.
Kiedyś, gdy byłam młodsza zawsze chciałam mieć rodzeństwo, nawet przyrodnie. Ale nie chciałam o tym nikomu mówić. Wolałam się buntować. Zresztą bałam się, że będę musiała podzielić się z kimś MOIMI rodzicami, MOIM pokojem, MOIM światem.. Dziś tego żałuję ale i też nie. Spędziłam fantastyczne dzieciństwo, choć miałam wiele rzeczy ograniczane ze względu na opiekuńczość, jednak dziś brakuje mi kogoś takiego kto nawet mógłby mi strzelić w pysk a ja śmiało mogłabym mu oddać ;]
Nie dawno dowiedziałam się, że ta szansa mogła się powtórzyć. Dziś taka osoba byłaby mi bardzo potrzebna. Chociażby do mentalnego kopnięcia mnie w dupę. Albo co ważniejsze - wspieranie mnie na ślubnym kobiercu.
Moja mama zawsze marzyła o tym by adoptować dziecko. Dowiedziałam się o tym z jakieś 7 lat temu. O dziwo mam takie same myśli. Myślałam o tym zanim dowiedziałam się o sennych planach mamy.
Dziś wiem, że jeśli Bóg pozwoli to ja nie pozwolę na to, bym miała tylko jedno dziecko.
Tak więc drogi bracie/siostro.. pewnie nigdy się nie pojawisz na tym świecie.. ale nie miej mi za złe, że, gdy byłam młodsza nie chciałam Cię. Miej za złe mojej operacji, sytuacji finansowej oraz temu, że mama przeżyła traumę podczas mojego porodu.


[...] idź wyprostowany wśród tych co na kolanach, wśród od­wróco­nych plecami i obalonych w proch, ocalałeś nie po to aby żyć [...] Bądź wierny. Idź.

Zbigniew Herbert

Komentarze

  1. Tym razem dłuższy post niż zawsze xD Ale to dobrze xD Wiem jak to jest nie mieć rodzeństwa a niejednoczenie wiem jak to jest je mieć... Skomplikowane to ale Ty wiesz co mam na myśli. Bycie jedynakiem jest fajne ale zawsze czegoś/kogoś brakuje. Super ze to opisałaś! Twoje myśli ujrzały światło dzienne i dobrze! xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam jeszcze poruszyć że przyjaźń i mieć faceta to nie jest to samo, ale to może w innym poście ;] tak. doskonale rozumiem i wiem co masz na myśli ;] Wiele chciałabym się dowiedzieć, ale.. :D Jak juz mówiłam Ci nie dawno najlepiej się pisze w ciszy i w samotnosci a jak jeszcze słonko zagląda zza okna o wystarczy popisać mysli i dokończyć je w domu wieczorkiem ;]

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię. Nie krępuj się. Chętnie wymienię z Tobą kilka zdań na powyższy temat ;]

Popularne posty z tego bloga