Dziś nie można normalnie funkcjonować.. Gdzie człowiek nie spojrzy tam:
"Uwaga! Dziś 29 luty! Podziel się ze znajomymi w ten wyjątkowy dzień!".
Rzygam tym. Ludzie.! przecież to kolejny dzień w roku, kolejne 24 godziny, jeden dzień większej wypłaty, albo i dłuższego bezrobocia..
Ja się pytam czy nie lepiej zamknąć się i dążyć dalej do celu? O ile się takowy ma?
Tak. Jestem sceptycznie nastawiona do tego dnia. Chociażby dlatego, że sama jak kołek nie wykorzystałam dodatkowej doby i usiadłam z dupą na rogówce, przytuliłam łeb do wielkiego pluszowego misia i odpaliłam "Mumia powraca" czekając aż mój ukochany wróci po ciężkim dniu pracy do domu. Przedzwoni. I usłyszę jego kojący głos.
Potwierdzam. Usłyszałam. Obejrzałam. W między czasie nażarłam się. I nadal siedzę na dupie zamiast chwytać resztki jakże wyjątkowego dnia.
Spędziłam przed kompem dziś wiele godzin. Tak. Bez sensu. Przejrzałam wiele blogów i stwierdzam..
Za co się nie wezmę nigdy nie kończę. A gdy już coś kończę nie jest to nigdy dość dobre dla samej mnie.
Zazdroszczę innym to fakt i chyba każdy czegoś komuś zazdrości. Ale nie zazdroszczę tak by komukolwiek źle życzyć. Co to to nie!
Wiem, ten post jest inny od reszty, tak jak i wszędzie widać, że i ten dzień jest "inny" - dodatkowy.
Swędzą mnie plecy. Pierwszy odruch? Myśl.
Nie, nie podrapię się. Dam radę! Nie podrapię się, bo zaraz zacznie swędzieć mnie szyja, noga i nie wiadomo co jeszcze.
A jednak mózg nie dał spokoju i wydał rozkaz ręce podrapać się. Cholerny MÓZG!
Żeby tak jeszcze pomagał przy doborze decyzji, które zadowolą i mnie, i otaczające mnie ukochane istoty.
"Uwaga! Dziś 29 luty! Podziel się ze znajomymi w ten wyjątkowy dzień!".
Rzygam tym. Ludzie.! przecież to kolejny dzień w roku, kolejne 24 godziny, jeden dzień większej wypłaty, albo i dłuższego bezrobocia..
Ja się pytam czy nie lepiej zamknąć się i dążyć dalej do celu? O ile się takowy ma?
Tak. Jestem sceptycznie nastawiona do tego dnia. Chociażby dlatego, że sama jak kołek nie wykorzystałam dodatkowej doby i usiadłam z dupą na rogówce, przytuliłam łeb do wielkiego pluszowego misia i odpaliłam "Mumia powraca" czekając aż mój ukochany wróci po ciężkim dniu pracy do domu. Przedzwoni. I usłyszę jego kojący głos.
Potwierdzam. Usłyszałam. Obejrzałam. W między czasie nażarłam się. I nadal siedzę na dupie zamiast chwytać resztki jakże wyjątkowego dnia.
Spędziłam przed kompem dziś wiele godzin. Tak. Bez sensu. Przejrzałam wiele blogów i stwierdzam..
Za co się nie wezmę nigdy nie kończę. A gdy już coś kończę nie jest to nigdy dość dobre dla samej mnie.
Zazdroszczę innym to fakt i chyba każdy czegoś komuś zazdrości. Ale nie zazdroszczę tak by komukolwiek źle życzyć. Co to to nie!
Wiem, ten post jest inny od reszty, tak jak i wszędzie widać, że i ten dzień jest "inny" - dodatkowy.
Swędzą mnie plecy. Pierwszy odruch? Myśl.
Nie, nie podrapię się. Dam radę! Nie podrapię się, bo zaraz zacznie swędzieć mnie szyja, noga i nie wiadomo co jeszcze.
A jednak mózg nie dał spokoju i wydał rozkaz ręce podrapać się. Cholerny MÓZG!
Żeby tak jeszcze pomagał przy doborze decyzji, które zadowolą i mnie, i otaczające mnie ukochane istoty.
Nie dobrze działoby się na świecie,
gdyby ludzie kierowali się wyłącznie samymi odruchami,
nie uciekając się do rozsądku.
Mikołaj Gogol
Niby inny niż wszystkie dotychczasowe posty ale zakończony również mądrym cytatem ;) Niewykorzystane chwile? Skąd ja to znam... ;) Jakby nie patrzeć mam podobnie ;) Inne problemy ale wniosek ten sam. Tyle że nie zadowolisz wszystkich a prawda jest taka że nie liczy się szczęście innych tylko Twoje własne ;)
OdpowiedzUsuńNo tak wiem, że liczy się moje szczęście tylko zapewne jak i ty chcemy zbawić cały świat zapominając o sobie, a potem użalając się nad sobą jakie my to pokrzywdzone ;] mam rację? ;] widzę mój błąd i to wyraźnie, i to właśnie najgorzej boli. A jeśli chodzi o te wybory zadowalające wszystkich łącznie ze mną to chciałabym podejmować takie wybory by na starość powiedzieć dobrze wykorzystałam to życie, dobrze je przeżyła, a obecnie chciałabym by ci najbliżsi wspierali mnie w każdej decyzji nawet w tej złej i nie narzucali swoich decyzji bądź jakichkolwiek działań tylko spokojnie doradzali a już na pewno w każdym przypadku by byli dumni i pomyśleli no faktycznie dobrze myśli. warto posłuchać jakie ma zdanie.
OdpowiedzUsuńJest coś takiego co sprawia że chce każdemu pomóc zapominając o sobie i potem boleśnie to odczuwam. Ale czy się nad sobą użalam? Myślę że nie... raczej duszę w sobie wszystko.
OdpowiedzUsuń"Ciesz się z małych rzeczy w życiu, bo pewnego dnia możesz popatrzeć w przeszłość i zdać sobie sprawę z tego, że one były dużymi rzeczami."
A zatem ciesz się z tej małej ilości osób które są murem za Tobą ;)
No własnie chodziło mi o takie wewnętrzne użalanie bez obrazy oczywiście :] bo ja to śmiechem biorę :] Dziękuję za radę postaram się o niej pamiętać! :*
OdpowiedzUsuń