Co jakiś czas przeglądam bloga, żeby zobaczyć/przypomnieć sobie co tam u mnie było. W między czasie przeglądam blogi tematyczne i tak czytam, i czytam, i czytam. A rzeczy, które nie powinny czekać - czekają.
W ostatnim czasie miałam dużo do roboty. Sesja oficjalnie już u mnie rozpoczęta, a więc i czas zacząć przygotowywać się do licencjatu. Pomimo, że dopiero jestem na II roku, to już czuję, że pisać nie będzie łatwo.
O najwspanialsza szkoło! Jak cudownie, ze ustanowiono pisanie licencjatu w grupach!
Gdyby ktoś myślał, że ja tak na serio.. Nie. Dla mnie to najgorsza rzecz jaka mnie czeka.. praca w grupie.. brrr.. na samą myśl mam gęsią skórkę. Nigdy nie lubiłam działać z kimś. Będę tego przeciwnikiem chyba do końca życia. Wiadomo, pomoc przy pracy jest miła, ale nie gdy się jest ocenianym za to. Jeden zrobi więcej, drugi mniej, a koniec końców ktoś nie robiąc nic - spije całą śmietankę. Wycinka drzew na opał? Przygotowanie razem obiadu? Oczywiście! Przecież sama planuję wspólne życie już w przyszłym roku. Ale ludzie, nie praca końcowa na studiach!
Moim apelem i tak niczego nie zmienię. Jest tak od lat. Niestety mam już taki charakter, że jestem tylko mocna w gębie, gdy kogoś nie widzę. Nie jestem skora do kłótni. A mimo to..
Nie dawno wróciłam z króciutkich wakacji i gdyby nie to, że trzeba było jechać na egzamin - zostalibyśmy tam o wiele dłużej. Uwielbiam nasze wyjazdy sam na sam. Otwieramy się wtedy jak nigdy dotąd i potrafimy ze sobą rozmawiać do 4 nad ranem. Rozmawiać. Nie burczeć. Nie pyskować. Rozmawiać i cieszyć się chwilą. Nic z zewnątrz nas nie irytuje. Nie denerwuje. Tylko my i nasza mała wycieczka.
Dziś jestem tu. Wczoraj byłam tam, a jutro? Jutro znów będę gdzie indziej.
Często myślę czy ktoś kiedyś usiadł jak ja na środku tej samej drogi i zastanawiał się jak będzie wyglądała przyszłość, a jak świat wyglądał w miejscu, gdy jeszcze nas na świecie nie było kilka wieków przed urodzeniem. Zastanawiam się na czyi ślad teraz postawiłam stopę. Myślę, gdzie ta osoba mogła iść. Jaka była. Z nikim dotąd nie dzieliłam się tymi myślami. Wiem, że odpowiedziano by mi bym dała sobie spokój lub przestała wymyślać. Wolę się ukrywać..
Miałam nadzieję, że ten post chociaż raz uda mi się napisać dłuższy. Widocznie mój mózg nie jest wystarczająco dostosowany do moich oczekiwań.
W ostatnim czasie miałam dużo do roboty. Sesja oficjalnie już u mnie rozpoczęta, a więc i czas zacząć przygotowywać się do licencjatu. Pomimo, że dopiero jestem na II roku, to już czuję, że pisać nie będzie łatwo.
O najwspanialsza szkoło! Jak cudownie, ze ustanowiono pisanie licencjatu w grupach!
Gdyby ktoś myślał, że ja tak na serio.. Nie. Dla mnie to najgorsza rzecz jaka mnie czeka.. praca w grupie.. brrr.. na samą myśl mam gęsią skórkę. Nigdy nie lubiłam działać z kimś. Będę tego przeciwnikiem chyba do końca życia. Wiadomo, pomoc przy pracy jest miła, ale nie gdy się jest ocenianym za to. Jeden zrobi więcej, drugi mniej, a koniec końców ktoś nie robiąc nic - spije całą śmietankę. Wycinka drzew na opał? Przygotowanie razem obiadu? Oczywiście! Przecież sama planuję wspólne życie już w przyszłym roku. Ale ludzie, nie praca końcowa na studiach!
Moim apelem i tak niczego nie zmienię. Jest tak od lat. Niestety mam już taki charakter, że jestem tylko mocna w gębie, gdy kogoś nie widzę. Nie jestem skora do kłótni. A mimo to..
Nie dawno wróciłam z króciutkich wakacji i gdyby nie to, że trzeba było jechać na egzamin - zostalibyśmy tam o wiele dłużej. Uwielbiam nasze wyjazdy sam na sam. Otwieramy się wtedy jak nigdy dotąd i potrafimy ze sobą rozmawiać do 4 nad ranem. Rozmawiać. Nie burczeć. Nie pyskować. Rozmawiać i cieszyć się chwilą. Nic z zewnątrz nas nie irytuje. Nie denerwuje. Tylko my i nasza mała wycieczka.
Dziś jestem tu. Wczoraj byłam tam, a jutro? Jutro znów będę gdzie indziej.
Często myślę czy ktoś kiedyś usiadł jak ja na środku tej samej drogi i zastanawiał się jak będzie wyglądała przyszłość, a jak świat wyglądał w miejscu, gdy jeszcze nas na świecie nie było kilka wieków przed urodzeniem. Zastanawiam się na czyi ślad teraz postawiłam stopę. Myślę, gdzie ta osoba mogła iść. Jaka była. Z nikim dotąd nie dzieliłam się tymi myślami. Wiem, że odpowiedziano by mi bym dała sobie spokój lub przestała wymyślać. Wolę się ukrywać..
Miałam nadzieję, że ten post chociaż raz uda mi się napisać dłuższy. Widocznie mój mózg nie jest wystarczająco dostosowany do moich oczekiwań.
Wszystko, co słyszymy, jest opinią, a nie faktem.
Wszystko, co widzimy, jest punktem widzenia, a nie prawdą.
Marek Aureliusz (121-180 n.e.)
Doskonale znam te myśli nad życiem. Nie dalej jak wczoraj myślałam o swojej "drodze". O ostatnich zdarzeniach, o pierwszym pocałunku, ostatniej randce... bo nawet ktoś tak samotny jak ja, czasami chodzi na randki. I za każdym razem są niewypałem. Ktoś kiedyś był w tym samym miejscu co ja... Co mu zgotował los? Jakie decyzje musiał podjąć? Jak zakończyła się Jego droga? Na te i wiele innych pytań brak odpowiedzi. Rozmyślanie takich sprawach jest rzeczą normalną. Ale i tak nikt się do tego nie przyzna.
OdpowiedzUsuńNie liczy się ilość a jakość ;) Post super! Skłania do refleksji... :)
Niby tyle w nas "mądrości" a jesteśmy głupie jak buty ;]
OdpowiedzUsuńMów za siebie :D
OdpowiedzUsuńOsz Ty pindo :D
OdpowiedzUsuń